Jaki to chłopiec niedobry
Tak mnie wciąż zbywa niegrzecznie!
Gdy sam na sam z tobą siedzę,
Nie mam czasu o nic pytać:
To nic, że o świcie
po śniegu najczystszym
Gdy Cię spotkałem raz pierwszy
Mokre pachniały kasztany.
Gdybym spotkał Ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, w innym lesie -
Kocham za siebie, kocham za Ciebie,
Kocham jeden za dwoje.
Gdziekolwiek zwrócę oczy widzę tylko Ciebie!
łąką jesteś i rzeką i słońcem na niebie.
Jakoś się przypadkiem okno otworzyło,
Prócz doniczki z kwiatkiem nic w oknie nie było.